Subskrybuj
Home Sklep Off-Road Diagnostyka komputerowa Jaguar Bazar Off-Road Stara motoryzacja Fertan Wino Heliserwis

Komentarze po etapie VII

Dominique Serieys (szef teamu Mitsubishi)
Nawet gdy przechodziliśmy odprawę w Buenos Aires, nie byłem pewien, co się wydarzy później. Odczucia miałem jasne. Kiedy podjęliśmy decyzję o budowie nowego auta – Racing Lancera z silnikiem Diesla, przyjęliśmy, że jest to projekt na lata 2009-2011.
Jeśli spojrzeć, gdzie obecnie znajduje się Volkswagen i BMW, które od 6 lat realizują projekt rajdówki z silnikiem wysokoprężnym, można zauważyć, że mamy równie dobre osiągnięcia, ale wciąż jeszcze pozostaje nam kilka sfer, nad którymi pracować i wciąż ulepszać.
Odkąd zostałem szefem zespołu w roku 2001, byłem skoncentrowany na współzawodnictwie. Nani wciąż jest na dobrej pozycji i ma szansę, jadąc samotnie, zwyciężyć rajd. Zawsze jest tylko jeden zwycięzca. Mam nadzieję, że auto wytrzyma trudy przyszłego tygodnia i awansuje na podium, a może nawet zajmie lepszą lokatę.

Carlos Sainz (miejsce na etapie: 1, klas. gen.: 1)
Dzień przeszedł dobrze, chociaż etap był bardzo trudny. Na trasie było błoto, sporo fragmentów pod wodą, zdarzało się więc, że buksowaliśmy kołami. Potem było ciężko, naprawdę trudno. Ale mojemu teamowi wszystko się udaje.

Robby Gordon (miejsce na etapie: 3, klas. gen.: 5)
Był to dla nas całkiem dobry odcinek. Pod koniec było trochę błota. W pierwszej połowie odcinka walczyliśmy o pierwsze miejsce, ale potem, kiedy zaczęło się błoto, byłem bardziej ostrożny, ponieważ jadę z napędem na dwa koła. Prawdopodobnie na ostatnich 70 kilometrach oddaliśmy Sainzowi 5-6 minut. Wczoraj straciliśmy 35 minut, kiedy się zgubiliśmy i może to mieć wpływ na nasz wynik końcowy. Na półmetku jestem całkiem zadowolony. Przyjechaliśmy tu, aby wygrać i nie odpuścimy aż do mety. Jedziemy najszybciej jak możemy, trudno być czegokolwiek pewnym: mnóstwo samochodów zaczyna rezygnować z dalszej jazdy. Wciąż więc mamy szansę. Volkswageny często się psują w ostatnim tygodniu rajdu.

Nani Roma (miejsce na etapie: 4, klas. gen.: 4)
To był dobry dzień. Samochód sprawował się dobrze. Mieliśmy tylko małe problemy z wycieraczkami przedniej szyby. Pod koniec nie widziałem już za dużo. Nie wiem, co stało się Stéphane’owi Peterhanselowi. Może przebił oponę. W każdym razie na rajdzie każdego dnia dzieje się coś niezwykłego. Ciągle dzieli nas daleka droga do mety. Obecnie dotarliśmy tylko do Valparaiso. W Mitsubishi mamy duży zespół ludzi, który ciężko pracuje. Mamy świetny samochód, ale to nowe auto, dlatego musimy nadal walczyć, dzień po dniu, i nie pozwolić odjechać Volkswagenom. Samochód jest coraz lepszy, a ja jestem profesjonalistą. Mitsubishi płaci mi za rywalizację, dlatego będę walczyć i jeśli VW chce wygrać ten rajd, musi być twardy, ponieważ nie zamierzam się poddawać. Dużo pracowałem, przygotowując się do tych zawodów.

Grzegorz Baran ( klas. gen.: 25)
Jedziemy dalej! W czwartek pokonaliśmy wydmy, ale organizatorzy postanowili w końcu anulować wyniki, a dziś mieliśmy neutralizację. Jesteśmy już na biwaku w Chile i mamy wreszcie chwilę odpoczynku. W klasyfikacji zajmujemy 25. miejsce.

Krzysztof Hołowczyc (miejsce na etapie: 8, klas. gen.: 6)
To był bardzo trudny odcinek, przede wszystkim bardzo dziurawy, morderczy dla zawieszenia. Momentami było naprawdę bardzo ciężko. W drugiej części jechaliśmy po fesz-feszu, więc bardzo łatwo było tam utknąć. W końcówce pojawiło się też błoto. Jechaliśmy bardzo spokojnie, bez zbędnego ryzyka, naszym priorytetem było dowiezienie wyniku do Chile, gdzie jutro czeka nas dzień przerwy. Serwis gruntownie przejrzy naszego Nissana i pewnie wiele elementów zostanie wymienionych na nowe. Dziś poważne problemy techniczne miał Peterhansel. Teraz stoi jeszcze na odcinku i czeka na serwis, więc wygląda na to, że w połowie rajdu jesteśmy na szóstym miejscu! Gdy ktoś mi powiedział to tydzień temu, to na pewno bym mu nie uwierzył!

Cyril Despres (miejsce na etapie: 3, klas. gen.: 6)
Uważam, że organizatorzy dobrze postąpili, skracając ten odcinek, ponieważ po drodze było mnóstwo dziur z wodą i błotnistych pułapek. Nawet nie wiecie, jak trudno jest kierować 200-kilogramowym motocyklem w błocie, ale jakoś dałem radę. Opuszczając Argentynę, odkrywamy nowy rodzaj terenu, jakiego nie spodziewałem się.  Po około 140 kilometrach całkiem miłej, piaszczystej trasy z „hopkami”, trafiliśmy na błotnistą równinę i wyschnięte drogi przypominające nieco Saharę. Błoto było OK. Nareszcie zacząłem dobrze jechać. Kiedy nie myślę już o moich problemach i kiedy omijają mnie kłopoty, od razu jest lepiej. Karty zostały rozdane w pierwszy dniach zawodów, a teraz mamy etapy, do których przywykliśmy, gdzie możemy atakować, co jest zasadą na rajdach cross-country. Problem tylko w tym, że gdy karty były rozdawane, nie miałem dobrej ręki...

Komentarze Orlen Team:


(not. AK)