Subskrybuj
Sklep Serwis Land Rover Wieliczka British Garage Poznań Diagnostyka komputerowa Jaguar Bazar Off-Road Stara motoryzacja Fertan Heliserwis

Offroad Tisovec 2009

Polscy off-roaderzy znajdują przyjemność w rywalizacji w terenie, natomiast słowaccy - w niezobowiązującej rekreacji. Takie twierdzenie mogę zaryzykować po wizycie w ubiegły weekend na zorganizowanej u naszych południowych sąsiadów imprezie 4x4 Tisovec, która zgromadziła - wciąż trudno mi w to uwierzyć - blisko 350 samochodów (w roku ubiegłym było ponad 400!). Wśród czesko-słowackiej braci był jeden polski rodzynek - nowy Tomcat Wojtka Gołębiowskiego (zbudowany na bazie jego starej rajdówki), który wraz z Piotrem Kowalem wybrał się na Słowację z dobrosąsiedzką wizytą na jazdy testowe.

Wokół Tomcata, który wygląda niemal jak bliźniak rajdówki należącej do Piotra, nieustannie gromadził się wianuszek admiratorów, cmokających z uznaniem zwłaszcza na widok jego zwolnic. Wojtek Gołębiowski - wieloletni dyrektor Magam Trophy, ale i znakomity kierowca off-roadowy - na Słowacji chciał na spokojnie przetestować nową maszynę. Górzyste lasy wokół Tisovca doskonale się ku temu nadawały. - Ćwiczyłem ponad 8 godzin - mówi Wojtek. - Jeździliśmy po trasie wytyczonej przez organizatora, ale ponieważ roadbook opisany był w języku słowackim, zdarzało nam się skręcić gdzieś na bok. Jeden z odcinków przypadkiem pokonaliśmy dwukrotnie.

Stukilometrowa trasa imprezy była bardzo atrakcyjna - pod względem off-roadowym, jak i krajoznawczym. Do najłatwiejszych nie należała, bo została przygotowana dla samochodów z wyciągarkami oraz oponami MT. Ponieważ czasem tworzyły się kolejki, Wojtek w ramach treningu wyznaczał sobie trudniejsze zadania, aby ominąć maruderów. - No, przed jednym z podjazdów miałem już poważne wątpliwości - opowiada. - Ale Piotrek zachęcał mnie, aby spróbować, bo trzeba w końcu poznać granice możliwości auta. Dwa razy podjeżdżałem i jakoś wdrapaliśmy się na górę. Byłem pod wrażeniem...

Uczestnicy imprezy jechali dla przyjemności. Gdy wrażeń mieli już dosyć, zjeżdżali do obozu na kiełbasę z grilla i piwo. Niektórzy rozkładali piknik na połoninach, aby sycić oczy widokami. Wojtek z Piotrkiem na serwis dotarli już po zmroku, nie ukrywając zadowolenia. - To zupełnie inny Tomcat od tego, którego miałem dotychczas - mówił Wojtek. - Przede wszystkim ma niesamowitą moc. Jest różnica między obecnymi 270 KM a wcześniejszymi 170 KM...

W aucie zamontowany jest 5-litrowy silnik V8 sprowadzony od Rolanda Marlowa. Są dwie chłodnice - z przodu i z tyłu oraz dodatkowa pompa wymuszająca obieg w układzie chłodzenia. W przednim moście oraz reduktorze zastosowano mechanizmy Torsen (centralny mechanizm różnicowy wymieniono na torsen).

- Z silnikiem nie mieliśmy z nim żadnych kłopotów - mówil ''Gołąb''. - Ma znakomity ''dół'', no i ta moc... Niewiele przeszkód stanowiło dla nas problem dzięki zwolnicom Maxi Drive'a. Jazda była wyśmienita. Do zrobienia są jeszcze drobne poprawki, a potem czeka nas (moim pilotem będzie Tomasz Śledź) pierwszy poważny rajd - I runda Pucharu Polski w Bojanowie.

Arek Kwiecień / terenowo.pl

Zobacz galerię: (152 zdjęcia)

Udostępnij