Operacja burza - II etap rajdu Drezno-Wrocław 2009 (poniedziałek)
Poniedziałkowe przedpołudnie zeszło jeszcze na podróży z okolic Lipska na poligon wojskowy w Głębokie niedaleko Recza i Drawska Pomorskiego (ponad 400 km). Na trasę etapu zawodnicy ruszali po południu – motocykle i quady po godzinie 13, a samochody wymieszane z ciężarówkami po 14. Kolejność startu wyznaczały wyniki uzyskane na niedzielnym etapie. Bardzo miły widok stanowił więc Grat Roberta Kufla startujący z pozycji czwartej. Wkrótce po nim na trasie znaleźli się Paweł Oleszczak (10) oraz Tomek Traskiewicz (13). Niestety dopiero z dalszych miejsc ruszali pozostali polscy zawodnicy, którzy podobnie jak wielu ich zagranicznych rywali ominęli punkt kontroli przejazdu – najczęściej CP4. Kowal ruszał z miejsca 37., Ostaszewski – 48., Schwarz – 49., a Płuciennik – 53. Rekord ominiętych PKP-ów miał Mirek Kozioł, który – przynajmniej w teorii – „zgubił” aż 4 pieczątki. Nieważne, czy zawiodła elektronika (to bardziej prawdopodobne), czy polscy zawodnicy, w każdym razie Mirek ruszał w poniedziałek na trasę jako jeden z ostatnich zawodników, przez co musiał przez cały dzień zmagać się z maruderami i powolnymi ciężarówkami. Innym czynnikiem mającym spory wpływ na wyniki etapu była pogoda, a konkretnie obfita burza, która przeszła nad rajdem około 17. O szczęściu mówili ci, którym udało się dotrzeć na metę ponad 100-kilometrowego etapu zanim rozszalała się nawałnica. Zdecydowana większość wciąż jednak znajdowała się na trasie.
W obozie byli już jednak m.in. Robert Kufel, „Trasek”, Paweł Oleszczak i Piotr Kowal. Dość szybko na mecie pojawił się komplet zawodników „Karoliny”, których jednak nie całkiem ominęły kłopoty – z zepsutym sprzęgłem etap kończył Marek Schwarz. Wysoko plasowali się również Piotr Beaupre i Wojciech Tolak. Problemy natury technicznej mieli również m.in. Wojtek Polowiec (awaria wyciągarki, a później komputera sterującego pracą silnika) czy Krzysztof Ostaszewski, który utknął ma jednym z lagrów w wyniku awarii skrzyni biegów. . Deszcz spowodował, że przeprawy wodne, których dzisiaj było co najmniej pięć (mowa o tych poważniejszych), dla wielu stały się prawie nieprzejezdne. Na jednej z nich zakotłowało się od ciężarówek, które linami powalały – wydawało się – potężne drzewa. W czasie przejazdu mniejszych samochodów, woda przelewała im się przez maskę, czasem sięgała nawet po dach. W tych warunkach jechał m.in. „Ambrozja”, który z powodu opuszczonych PKP-ów z niedzieli, w poniedziałek startował jako jeden z ostatnich zawodników, mając przed sobą wiele wolniejszych załóg.
Trudów nie wytrzymał również mój prasowy LR Discovery (wypożyczony), w którym zawiódł alternator. We wtorek rano na ratunek przybywa ekipa naprawcza, co daje nadzieje, że relacje na Terenowo.pl nie stracą na aktualności…:) Wybiła 4.30 – czas spać!
Text i foto: Arek Kwiecień / Sigma Pro
PS. Wyniki poniedz. etapu: 1. Schwarz, 3. Kufel, 7. Oleszczak, 8. Kowal, 9. Trasek, 20. Szandrowski, 25. Beaupre

















