405-konny Defender Works V8 – skazany na dożywocie

Pomimo oficjalnego zakończenia produkcji Defendera Land Rover co rusz powraca do swojego kultowego modelu, który wciąż pozostaje twarzą marki rozpoznawaną na całym świecie. Po wypuszczeniu krótkiej serii Works V8, tym razem zgodził się zbudować w celach promocyjnych pick-upa nakrytego plandeką softtop, który będzie stanowił ozdobę działu męskiego eleganckiego domu towarowego Selfridges w Londynie. Możemy tylko żałować, że takie cudo prawdopodobnie nigdy nie zazna wolności w terenie...


Na kartach historii zapisze się już choćby ze względu na wyczyn, jakiego dokonał, „wdrapując” się (choć niesamodzielnie) na pierwsze piętro budynku ulokowanego przy Oxford Street. By stało się to możliwe, samochód został rozłożony na części, jednak podstawa jego konstrukcji, czyli kompletne podwozie musiało „wjechać” do sklepu w jednym kawałku. Pomógł mu w tym bardzo nietypowy hi-lift – dźwig o zasięgu 11 metrów, który uniósł je w powietrze, gdzie czekało już otwarte okno i sztab wykwalifikowanych specjalistów. W czasie kolejnych 4 dni pięciu inżynierów skręcało w pocie czoła śruby, odbudowując ręcznie auto, któremu wcześniej poświęcono aż 930 roboczogodzin.


Punktem wyjścia całej przebudowy był seryjny Defender 110 w wersji pick-up wyposażony w silnik 2.2 TDCi, który blisko 5 miesięcy temu trafił do warsztatu Jaguar Land Rover Classic Works w Coventry. Tam przeobraził się w model Defender Works V8, którego cechą charakterystyczną jest potężny 405-konny silnik V8 – o 237% mocniejszy od oryginalnego diesla. Specjalnie z myślą o nim przygotowanych zostało 25 części wykonanych na zamówienie – wśród nich znalazły się fotele w stylu retro wyróżniające się ręcznymi obszyciami. Ciemna zieleń karoserii zestawiona została z żółcią nowej plandeki, na której pojawiło się logo sklepu.


Designerski Land Rover będzie stanowił ozdobę działu męskiego Selfridges, który w tym roku obchodzi 110. rocznicę otwarcia. Defender ma być w centrum wszystkich wydarzeń organizowanych z okazji jubileuszu. Szefowie domu towarowego szacują, że w ciągu roku zobaczą go dwa miliony klientów. Może któryś z nich zapragnie, by go uwolnić?