Land Rover 80 i Defender Sport, czyli Defender w ofensywie

Defendery w wersjach „mini” oraz „electric sport” mają już niebawem poszerzyć ofertę Land Rovera, który za pomocą nośnego imienia swojej terenówki chce przykuć uwagę klientów na całym świecie. Będzie to zarazem najtańszy i najdroższy model Defendera w portfolio firmy.


O zamiarach brytyjskiego producenta poinformował magazyn „Autocar”. „Dziecięcy” Defender ma kosztować tylko 25 tysięcy funtów i z wyglądu przypominać „dorosłego” Defa, ale oczywiście byłby mniejszy i gorzej wyposażony. Póki co auto oznaczone zostało kodem L860, a plotki mówią, że w sprzedaży mogłoby być oferowane jako Land Rover 80 – nawiązując tym samym do rozstawu osi legendarnej Serii I. Pięciodrzwiowe auto miałoby zostać zaprezentowane w roku 2021, na początek z dwoma wariantami napędu: 4-cylindrowym silnikiem spalinowym oraz hybrydą wykorzystującą silnik 3-cylindrowy o pojemności 1.5 l. Napęd na wszystkie koła dostępny byłby jako wyposażenie opcjonalne. Konstrukcja auta oparta byłaby na podwoziu D10, które obecnie wykorzystywane jest przez indyjskiego SUV-a Tata Harrier (D10 jest uproszczoną i tańszą wersją platformy D8, z której korzysta oryginalny Range Rover Evoque oraz Land Rover Discovery Sport). Rynkowymi konkurentami „osiemdziesiątki” byłyby np. Jeep Compass, MINI Countryman, BMW X1 czy VW Tiguan.


Z drugiej strony dla znacznie bardziej majętnych klientów Land Rover szykuje flagowego Defendera Sport, który ma kosztować nawet 100 tysięcy funtów, a jego debiut przewidziany jest na rok 2023. Auto z napędem elektrycznym ma być najbardziej ekskluzywną i najdroższą wersją w historii modelu. W teorii nadal pozostawałoby samochodem terenowym, ale w praktyce raczej nie miałoby opuszczać dróg asfaltowych. Jego rywalami rynkowymi będą luksusowe SUV-y w rodzaju Bentleya Bentayga czy Astona Martina DBX.