„Mini” Defender – mały może więcej

Land Rover zamierza kontynuować strategię poszerzania swojej oferty przy wykorzystaniu wypromowanych już szeroko w świecie marek. Po Range Roverze i LR Discovery, które doczekały się wielu wersji i wariacji, podobny los ma czekać również Defendera. Obok świeżo wprowadzonych modeli 90 i 110, oraz zapowiadanego 130, w niedalekiej przyszłości prawdopodobnie doczekamy się także „Małego Defendera”, którego zadaniem byłaby rynkowa rywalizacja z Mercedesem GLA czy BMW X1.


„Mini” Defender mógłby zostać ochrzczony nazwą Land Rover 80, nawiązując tym samym do rozstawu osi swego protoplasty, czyli Serii I. Prawdopodobnie korzystałby ze skróconej platformy modularnej Defendera i przypominałby go również swoim wyglądem, choć byłby od niego wyraźnie mniejszy. Jego cena miałaby być o połowę niższa niż „dorosłego” Defendera, a więc wynosiłaby około 32 tys. dolarów. Źródłem napędu byłyby silniki: 3-cylindrowy (w wersji hybrydowej) i turbodoładowany 4-cylindrowy, a napęd na wszystkie koła zaliczałby się do wyposażenie opcjonalnego.

Zdolni graficy już przystąpili do pracy i uraczyli nas (wirtualnymi póki co) projektami „Malucha”. Prezentowane rysunki są autorstwa Dejana Hristova, któremu udało się stworzyć atrakcyjną wizję małego Defendera. Klientom takie autko, reprezentujące legendarną markę, z pewnością przypadłoby do gustu.

Zanim jednak doczekamy się jego premiery, powinniśmy poznać produkcyjną wersję Defendera 130, który – wbrew sugestywnej nazwie – korzystać będzie z podwozia „110-tki”. Oba auta różnić się będą jedynie wielkością nadwozia. „130-ka” będzie wyraźnie dłuższa, by pomieścić trzeci rząd siedzeń.

Coraz mniejsze szanse na realizację ma natomiast Defender w wersji pick-up. Okazuje się, że dostosowanie aluminiowej platformy „110-ki” do montażu paki ładunkowej nie jest takie proste, a na dodatek badania wskazują na malejące zainteresowanie klientów tego rodzaju wersją nadwoziową. Dowodem na to jest między innymi plajta projektu Mercedesa Klasy X, który w maju 2020 zakończy swój żywot po zaledwie 3 latach produkcji – w roku 2019 sprzedano bowiem zaledwie 15 300 egzemplarzy, co trudno nazwać rynkowym sukcesem.