My name is Defender. Land Rover Defender SVX

O posiadaniu wyjątkowego auta, najlepiej zbudowanego na bazie Land Rovera, marzy niejeden kierowca. Jedni decydują się na kompleksowe modyfikacje, inni na konstruowanie pojazdu od zera. Ale nikt chyba nie może pochwalić się samochodem, którym jeździł kiedyś sam... James Bond! Wkrótce będzie to możliwe – jedyny w swoim rodzaju Land Rover Defender SVX z 2014 roku, który zagrał w ostatniej odsłonie przygód Agenta 007, zostanie wystawiony na aukcji Bonhams podczas lipcowego Goodwood Festival of Speed.


Land Rover należący do Jamesa Bonda jest jednym z dziesięciu, które zbudowane zostały na bazie Defendera 110 przez połączone zespoły ekspertów z Jaguar Land Rover Special Vehicle Operations oraz Bowlera, którego rajdówki mieliśmy okazję już nieraz gościć w bramach Land Serwisu.


Zmianą, która najbardziej rzuca się w oczy, są ogromne, 37-calowe opony terenowe. To za ich sprawą Defender zyskał przydomek Bigfoot. Ponadwymiarowe koła wymusiły na inżynierach kompleksową przebudowę zawieszenia, w którym zastosowano rajdowe rozwiązania Bowlera oraz amortyzatory Bilstein. Specjaliści ze Special Vehicle Operations w tym czasie zajęli się tuningiem silnika, którego moc wzrosła ze 120 do 180 koni mechanicznych. Samochód wyposażono w wyciągarkę Warn Zeon 10S, bagażnik dachowy, do którego przymocowano cztery dodatkowe reflektory oraz snorkel zwiększający jego możliwości przeprawowe. W kabinie znajdziemy ponadto fotele kubełkowe Recaro z czteropunktowymi pasami oraz klatkę bezpieczeństwa.


Tych, którzy sądzą, że samochód jest tylko marketingowym zabiegiem, a James Bond nigdy w życiu w nim nie siedział, powinien przekonać widok długiej dźwigni obsługującej hydrauliczny hamulec ręczny, wykorzystywanej przez kaskaderów podczas kręcenia filmu „Spectre”. Podobno na masce zaznaczone są również ślady, które w tym jedynym przypadku nie wpływają na obniżenie ceny auta, ale wręcz przeciwnie – podbijają jego wartość. A suma jest niemała, bo szacowana na 220 do 250 tysięcy funtów, czyli ponad milion złotych. Kto zdecyduje się taki wydatek, już do końca swych dni będzie miał prawo zamawiać wstrząśnięte, niemieszane drinki.