Największe w Europie targi wyprawowo - off-roadowo – turystyczne.

Bad Kissingen 2010
Niewielka uzdrowiskowa miejscowość w Bawarii.Miejsce otoczone malowniczymi wzgórzami i parkami narodowymi. Miasteczko słynie z term i jest miejscem gdzie wypoczywają niemieccy emeryci. Średnia wieku przechodniów w centrum mocno przekracza średnią krajową.
Raz do roku miasteczko przeżywa jednak najazd pojazdów z napędem na cztery lub więcej kół.
Na terenach byłej amerykańskiej bazy odbywają się bowiem targi turystyczno off-roadowe.

Impreza ma charakter plenerowy, kręta wąska dróżka przez las prowadzi na teren targów.

Organizatorzy podzielili wystawców pod względem marek pojazdów ich zastosowań. Było więc miasteczko Toyoty, obóz Jeepa, sektor ciężarówek. Pojawiło się także gniazdo łady Nivy. Zaraz za brama witają nas monstrualne amerykańskie pickupy.
Miłym zaskoczeniem dla nas był fakt iż najliczniej reprezentowaną marka był Land Rover.
Off-road niemiecki jest inny niż ten do którego przyzwyczailiśmy się w Polsce.
Główny nacisk kładziony jest na wyprawy i Carawaning.
Wysokie nieporęczne zabudowy na bazie długiego Defendera nie spotykane i niepraktyczne w Polsce tam są na porządku dziennym.
Wygodne łóżka, toalety, prysznice kuchnie, czyli żółwik z komfortowym hotelem na plecach.
Podstawa - długi pickup - to tak jak by zabierać w dzikie kraje kawałek bezpiecznej przystani.
Z drugiej strony patrząc jak miło jest mieć taki komfort zawsze ze sobą a nie zastanawiać się kiedy wreszcie można będzie się wykąpać albo przespać w normalnym łóżku.
Niezaprzeczalnym faktem jest to, że Niemców po prostu na to stać.
My, Polacy na szczęście jeszcze potrafimy dostosować się do trudnych, zmiennych warunków i surviwalu więc nie musimy zabierać ze sobą cywilizacji.
Sporą część targów zajmowały firmy organizujące komercyjne wyprawy i rajdy w najdalsze zakątki świata.
Byli więc przedstawiciele Libia Rally Raid, Tuareg Race, Erg Oriental i wielu innych.
Ich obozowisko przypominało żywcem przeniesiony do Niemiec kawałek pustyni.
Cały skrawek terenu był wysypany białym pustynnym piaskiem z malowniczymi beduińskimi namiotami, wewnątrz których siedząc w kucki palono fajki wodne.
Część ekspozycji znajdowała się pod wielkimi namiotami prezentowano tam głównie narzędzia i wyposażenie ekspedycyjne.
Najczęściej prezentowane były baterie słoneczne montowane na samochodach, namiotach a nawet plecakach, systemy wodne, sanitarne i wszelkiego typu uprzyjemniacze podróży.
Wiele z nich było bardzo ciekawych, inne wręcz śmieszyły jak pełnowymiarowa zmywarka do naczyń zamontowana w jednym z samochodów.
Na terenie targów na kilku zainscenizowanych torach odbywały się jazdy terenowe.
Nasze stoisko znajdowało się właśnie przy największym z nich gdzie prezentował się niemiecki oddział Land Rovera.
Miło było popatrzeć na ubłocone najnowsze modele Range Rovera dostojnie pokonujące nierówności toru.
Prezentowano wszystkie modele LR, niektóre w bardzo ciekawych konfiguracjach jak na przykład Discovery 4 jako karetka pogotowia lub Defender pługo-solarka.

Przy okazji targów odbywały się eliminacje do LR Experience Boliwia 2011.
Targi odbywały się w rodzinnej atmosferze.
Zwiedzający reprezentowali całą Europę, Miło było usłyszeć pośród nich również język polski .
Na terenie targów zlokalizowane było również miasteczko kampingowo namiotowe dla wystawców, niestety mimo wcześniejszych obietnic nie udało nam się zaparkować tam naszej naczepy serwisowej.

Całe Bad Kissingen żyło tą imprezą, na terenie miejskiego parkingu w okolicach centrum handlowego zlokalizowano kamping i miasteczko namiotowe dla zwiedzających .
Tam tez umieściliśmy naszą naczepę.
Organizatorzy przygotowali autobusy którymi zwiedzający byli dowożeni z centrum miasta na teren targów, dzięki temu kilku kilometrowa wąska uliczka nie stała się zakorkowanym parkingiem.

Pod naszym namiotem wystawowym prezentowaliśmy między innymi snorkele Safari, Polybushe naszej produkcji, oświetlenie i akcesoria off-roadowe.
Nasze stoisko wzbudzało ogromne zainteresowanie wśród zwiedzających może dlatego, że byliśmy jedyną firmą z Polski wystawiającą się w Bad Kissingen a może dlatego, że obok naszego namiotu stał piękny pomarańczowy Tomcat.

Ogółem można powiedzieć, ze targi należały do udanych tak dzięki przepięknej, słonecznej pogodzie jak także dzięki wielu nowo zawiązanym znajomościom.

Organizatorom należy się również pochwała za perfekcyjną organizację imprezy – ale tu raczej zaskoczenia nie było – mówimy przecież o Niemcach.