Nowoczesny spartanin? Mamy zdjęcie kabiny Defendera 2020

Wśród fanów Land Rovera nie ma chyba osoby, która nie oczekiwałaby z niecierpliwością premiery nowego Defendera (nawet jeśli miałby on być zupełnie niepodobny do swego protoplasty). Dotychczas dyskutowano jedynie o jego wyglądzie zewnętrznym, którego mogliśmy się domyślać na postawie kilku oficjalnych i wielu szpiegowskich zdjęć zakamuflowanego pojazdu. Prawdziwym unikatem jest jednak fotografia, która niedawno zaistniała w sieci, prezentująca kokpit kierowcy.


Prawdopodobnie nie oglądamy na nim kabiny modelu produkcyjnego, a jedynie jego prototypu, jednak wiele rozwiązań wydaje się już być przygotowanych z myślą o realizacji seryjnej. Deska rozdzielcza prezentuje się oszczędnie, co odpowiada spartańskiemu charakterowi Defendera. Zegary mają tradycyjny wygląd i choć są cyfrowe, przywołują wspomnienie dawnych lat. Warto przy tym jednak zauważyć, że podobne zostały umieszczone w Nowym Evoque'u.


W centrum umieszczono nieduży wyświetlacz do obsługi systemów pokładowych, w tym zapewne również nawigacji. Pod nim ulokowano lewarek sterujący działaniem skrzyni automatycznej oraz kilka pokręteł. Brak napisów i grafik, które powinny na nich widnieć, potwierdza, że mamy do czynienia z modelem przedprodukcyjnym.


Przyglądając się uważnie zdjęciu, możemy poczynić kilka dodatkowych spostrzeżeń. Logo modelu auta przyozdobiło kierownicę oraz deskę rozdzielczą na wysokości pasażera. A może pasażerów? Fragment siedzenia po prawej stronie wskazuje na jego dużą szerokość, co może sugerować, że w wersjach z automatem z przodu będą mogły podróżować trzy osoby. Zabawnym rozwiązaniem jest „podpisanie” pedałów kierowcy napisami „Stop” i „Go”. Czyżby producent obawiał się, że przyszłe pokolenia off-roaderów będą mieć problemy w rozstrzygnięciu aż tak prymarnych kwestii?


Zdjęcie na pewno nie mówi nam wszystkiego – wiele miejsc na desce wydaje się niezagospodarowanych, ale chyba możemy cieszyć się, że Defender 2020, którego premiery powinniśmy wreszcie doczekać w tym roku, przynajmniej wewnątrz zachował swój utylitarny charakter. Jak widać na przykładzie nowej Suzuki Jimny, klasyka wciąż cieszy się ogromnym powodzeniem.