Pustynna Burza ze Wschodniego Wybrzeża. Nowy projekt East Coast Defender

Amerykanie z East Coast Defender po raz kolejny zaprezentowali swój kunszt w dziedzinie przebudowy Land Roverów. Ich najnowszym dziełem jest wykonany na zamówienie Defender ochrzczony jako Project Desert Storm wyróżniający się nie tylko licznymi elementami off-roadowego wyposażenia, ale również ekskluzywnym wyglądem kabiny i – last but not least – 430-konnym silnikiem Corvette'y.


Firma z siedzibą na Florydzie wzięła na warsztat „dziewięćdziesiątkę” w wersji cabrio, którą gruntowanie przebudowała z iście amerykańskim rozmachem. Pod maskę trafiła 6,2-litrowa V-ósemka LS3 o mocy 430 KM, którą połączono z 6-biegowym automatem. Dodatkowego „poweru” dodał jej sportowy wydech Borla, który jednocześnie zadbał o rasowe brzmienie jednostki.


Samochód wyposażony został w zewnętrzną klatkę bezpieczeństwa Safety Devices przystosowaną do modelu z softtopem, wyciągarkę Warn VR12, 2-calowy lift zawieszenia, terenowe opony BF Goodrich AT (założone na 20-calowe felgi Kahna z serii Mondial Retro), a także komplet orurowania ochronnego i osłon podwozia. Nadwozie pomalowano szarym metalikiem, a dla dodatkowego efektu niektóre elementy zawieszenia i układu przeniesienia napędu pokryto czerwoną farbą proszkową. Trzeba przyznać, że tak wyposażony Defender nie tylko mógłby sporo zdziałać w terenie, ale również zwraca uwagę swym nietuzinkowym wyglądem.


Jeszcze większe wrażenie budzi wnętrze jego kabiny utrzymane w czerwono-czarnej tonacji. Króluje w nim skóra z przeszyciami, która znalazła się m.in. na przednich fotelach (z serii Puma Classic), desce rozdzielczej i środkowym tunelu. Czerwono zrobiło się również w tylnej części pojazdu, gdzie na pasażerów czekają cztery, umieszczone parami naprzeciw siebie skórzane siedziska sprawiające wrażenie całkiem komfortowych. Ofertę uzupełnia skórzana – a jakże – kierownica Momo Prototipo oraz zestaw – oczywiście czerwonych – wskaźników z serii V8 Red Steelie.


Tak dopieszczonego Defendera zapewne nikt nie będzie topił w błocie, natomiast pewne jest, że jego właściciel nie omieszka pochwalić się przed otoczeniem głośną muzą z mocno podkręconym bitem. W tym celu auto wyposażono w wysokiej klasy system audio Sony Infotainment przystosowany do odbioru radia satelitarnego Sirius XM. O krystalicznie czysty dźwięk dba system JL Audio z subwooferem.


Konstrukcję Defendera opracowano jeszcze w XX wieku, co nie ułatwia mu wejścia w łaski współczesnego, nieco już rozpieszczonego klienta. Tunerzy z East Coast Defender postanowili trochę „unowocześnić” auto, montując w nim liczne ekstrasy w rodzaju tylnej kamery, pokładowego wifi, ładowarki indukcyjnej czy gniazd USB. Nie podali jednak do publicznej wiadomości ceny auta, co oznacza, że prawdopodobnie jest ona niemała.