RENOWACJA ZBIORNIKA PRZY POMOCY PREPARATÓW FIRMY FERTAN

O tym, co można znaleźć w gaźniku samochodu lub motocykla, który posiada brudny, bądź zardzewiały zbiornik paliwa, wiele mogliby opowiedzieć ci z nas, którzy zdążyli już "wypić" sporą porcję (trującego niestety) paliwa przy okazji przedmuchiwania zatkanych kanałów lub dysz gaźnika. Posiadacze samochodów z wtryskiem paliwa, szczególnie benzynowych, już takich opowieści nam nie dostarczą, gdyż naprawa zanieczyszczonego układu paliwowego w zasadzie nie jest możliwa do wykonania w drodze, a częstokroć tylko w wyspecjalizowanym warsztacie przy całkiem pokaźnych kosztach. Zresztą sama naprawa niczego nie rozwiązuje, jeśli nie usuniemy przyczyny. Niestety, współczesne paliwa lekkie, poza specjalnymi gatunkami, mają własności sprzyjające korozji stalowych zbiorników paliwa. Nie pomoże tu napełnianie "pod korek" stosowane onegdaj na okres zimowy. Zbiornik i przewody muszą być czyste i pozbawione korozji.

Usunięcie samych zanieczyszczeń nie jest czynnością kosztowną, jeśli nie liczymy czasu, jaki na to należy poświęcić. Na ogół bowiem wymaga wymontowania zbiornika z samochodu lub motocykla. Mnie osobiście nie udało się nigdy dokładne oczyszczenie bez zbiornika na zewnątrz pojazdu. Zanim jednak przystąpimy do czyszczenia, należy oczywiście spuścić z niego paliwo, co wymaga zachowania absolutnego zaniechania używania otwartego ognia lub kontaktu z bardzo gorącymi przedmiotami lub iskrzącą elektryką. Najlepiej wykonać je na otwartej lub bardzo dobrze wentylowanej przestrzeni. Pamiętajmy, że sama benzyna jest materiałem łatwopalnym, zaś naprawdę niebezpieczne są jej pary, które mogą wybuchać z nadspodziewanie wielką siłą - wielu nieostrożnych spawaczy widziało już odlatujące w siną dal zbiorniki. O ile nie polecieli ich śladem, mogą nam o tym opowiedzieć. Dlatego opróżniony zbiornik paliwa jest większym zagrożeniem niż wiaderko z benzyną. Aby pozbyć się par benzyny, dobrze jest wstępnie zbiornik wysuszyć na otwartej przestrzeni, a następnie przepłukać go wodą z zawartością zwykłych środków myjących (np. do naczyń), napełniając go pod korek. Teraz można przystąpić do oceny wnętrza zbiornika za pomocą lampek, lusterek i wszelkich innych sprytnych sposobów pozwalających na zajrzenie do jego wnętrza przez dostępne otwory. Prawdziwy kłopot zaczyna się wtedy, gdy stwierdzimy widoczną korozję na jego ściankach.

W celu oczyszczenia zbiornika z rdzy i pokrycia go jakąś warstwą ochronną nie jest konieczne rozcinanie go i piaskowanie, jakkolwiek znam wiele osób stosujących tę metodę. Niestety, ze względów estetycznych nie zawsze jest możliwa, a poza tym trzeba mieć pewność, że spawacz, który będzie go spawał, potrafi zrobić to szczelnie i elegancko. Czasem zdarza się także, że nie bardzo jest co zespawać, gdyż ścianki po wypiaskowaniu są nader cienkie. Z tego powodu skłaniam się do zastosowania metod chemicznych. Obecnie na rynku europejskim znajduje się szereg specjalnych preparatów służących temu celowi, bo trzeba wiedzieć, że agresywne oddziaływanie paliw płynnych wymaga stosowania specjalnych pokryć odpornych na wieloletni kontakt z nimi.

Konieczne okazało się mechaniczne oczyszczenie zbiornika.
Konieczne okazało się mechaniczne oczyszczenie zbiornika.

Niestety wnętrze zdążyło poważnie skorodować.
Niestety wnętrze zdążyło poważnie skorodować.

Otwory zbiornika trzeba zaślepić.
Otwory zbiornika trzeba zaślepić.

W celach demonstracyjnych wybraliśmy zbiornik paliwa Citroena BL11, którego właściciel właśnie dokonuje renowacji samochodu. Jak się okazało, pojazd ten spędził ostatnie 30 lat w garażu i we wnętrzu zbiornika znajdowała się bliżej nieokreślona warstwa substancji przypominającej zaschniętą smołę. Korozja nie była widoczna, a poza tym fakt, że zbiorniki te były onegdaj cynkowane, napawał nadzieją, że pod tą warstwą znajdziemy czysty metal. Niestety, ani benzyna, ani olej napędowy nie za bardzo chciały rozpuszczać tą warstwę - licho wie, jak powstała i czym ten zbiornik był kiedyś napełniony. Pozostały tylko metody mechaniczne. Zastosowany został żwir akwaryjny, woda i środek do przepychania rur kanalizacyjnych oraz zwykła betoniarka jako urządzenie wprawiające w ruch całość "nadzienia" zbiornika (*). Po dwóch godzinach kręcenia zbiornika w betoniarce wnętrze wydawało się czyste, jakkolwiek usunięcie zawartości nie było specjalnie łatwe - cały czas coś tam w środku grzechotało.

Po wypłukaniu zostały dokonane oględziny wnętrza. Niestety, mimo pozornie konserwującej warstwy, jego wewnętrzne powierzchnie okazały się całkiem poważnie skorodowane. Powstały tam głębokie wżery i małe kratery z widoczną rdzą na ich dnie. Sytuacja wymagała poważnego podejścia, czyli odrdzewienia i zabezpieczenia. W tym celu zdecydowaliśmy się na dostępny na polskim rynku zestaw firmy Fertan, składający się z agresywnego odrdzewiacza i odtłuszczacza zarazem o nazwie Fedox, konwertera rdzy o nazwie Fertan oraz emalii dwuskładnikowej Tapox 2K. Środek Fedox sprzedawany jest w jako koncentrat pozwalający na sporządzenie 11 litrów czynnego chemiczne środka.

Wykonaliśmy specjalne zaślepki na otwory zbiornika pozostawiając tylko jeden otwierany wlew. Ponieważ zanieczyszczenia i rdza wewnątrz zbiornika zostały już w dużym stopniu usunięte, zdecydowaliśmy o zakupie tylko jednego opakowania Fedoxu i przewracania zbiornika (który ma pojemność 40 litrów), tak aby 11 litrów naszego roztworu mogło dotrzeć i przereagować we wszystkich jego zakątkach. Wiadomo - im wyższa temperatura, tym szybciej przebiegają reakcje chemiczne, dlatego wlaliśmy do zbiornika roztwór o temperaturze około 60°C. a po jego ochłodzeniu podgrzewaliśmy, z braku innych możliwości, zbiornik na kuchence elektrycznej. W każdej pozycji zbiornik przebywał około pół godziny, co jak się okazało było wystarczające. Przy silnym skorodowaniu i nie stosowaniu uprzednio metod mechanicznych, wytwórca zaleca czas reakcji (przy temperaturze 60°C) około 2 godzin. Przy temperaturach niższych czas ten należy wydłużać, przy czym należy pamiętać, że środek reaguje tylko z tlenkiem żelaza (rdzą) i dłuższe jego oddziaływanie nie grozi niczym.

Przygotowujemy roztwór myjąco - odrdzewiajacy.
Przygotowujemy roztwór myjąco - odrdzewiajacy.

Teraz wlewamy roztwór Fedoxu do zbiornika.
Teraz wlewamy roztwór Fedoxu do zbiornika.

Aby dotarł do wszystkich zakamarków, przewracamy go na wszystkie boki.
Aby dotarł do wszystkich zakamarków, przewracamy go na wszystkie boki.

Zbiornik podgrzewamy na kuchence elektrycznej.
Zbiornik podgrzewamy na kuchence elektrycznej.

Roztwór warto spuścić i zachować - będziemy go używać do czasu zużycia związków chemicznych.
Roztwór warto spuścić i zachować - będziemy go używać do czasu zużycia związków chemicznych.


Po zakończeniu odtłuszczania i odrdzewiania preparatem Fedox zbiornik został dokładnie wypłukany zwykłą wodą i do jego wnętrza wlano "na mokro" środek odrdzewiający i zabezpieczający metal przed dalszą korozją o nazwie Fertan. Został on rozprowadzony po ściankach zbiornika metodą przechylania, po czym nadmiar spuszczono do oryginalnego naczynia - będzie nam jeszcze służył do następnych prac związanych z odrdzewianiem części stalowych. Prawdę powiedziawszy, gdyby zbiornik nie był bardzo mocno skorodowany i był wewnątrz czysty - pozbawiony tłustych osadów, wystarczyłoby jego dokładne umycie, odtłuszczenie i zastosowanie samego konwertera rdzy Fertan z pominięciem stosowania Fedoxu. Jednakże ze względu na niewysoką cenę Fedoxu i możliwość wykorzystywania go jeszcze do innych prac oraz gwarancję, że zbiornik zostanie właściwie przygotowany, nie pominęliśmy tego etapu.

Po wypłukaniu zbiornika wodą wlewamy preparat Fertan.
Po wypłukaniu zbiornika wodą wlewamy preparat Fertan.

Preparat dokładnie zlewamy, tak jak Fedox będziemy go używać w przyszłości.
Preparat dokładnie zlewamy, tak jak Fedox będziemy go używać w przyszłości.

Otwory zbiornika trzeba zaślepić.
Otwory zbiornika trzeba zaślepić.


Po pokryciu wnętrza zbiornika cieniutką warstewką Fertanu pozostawiliśmy go w spokoju na dwa dni, aby dać czas na ewentualne usunięcie przez niego najmniej szych nawet ognisk rdzy i utworzenie warstewki ochronnej na czystej stali. Po tym czasie zbiornik został dokładnie wypłukany zwykłą wodą. aż do chwili, kiedy wylewana z niego woda była zupełnie czysta. Teraz został poddany suszeniu -w tym celu odkręciliśmy wszystkie założone poprzednio zaślepki. Po wysuszeniu można go odłożyć na półkę lub pokryć emalią. Trzeba wiedzieć, że warstewka Fertanu zabezpiecza przed korozją powierzchnie metalowe, w przeciętnych warunkach garażowych, na około pół roku. My jednak po wysuszeniu przystąpiliśmy do dalszego działania. Po otwarciu puszki z bazą emalii Tapox dokładnie ją wymieszaliśmy - ma ona niestety cechę rozwarstwiania się, co jak zapewnia producent, jest normalnym zjawiskiem. Po czym dolaliśmy załączony składnik utwardzający i ponownie wymieszaliśmy całość - w puszce jest bardzo dużo miejsca na spokojne wymieszanie. Następnie zaślepiliśmy ponownie wszystkie otwory zbiornika pozostawiając tylko wlew. przez który została wlana zawartość naszej puszki Tapoxu. Po zakręceniu wlewu. przechylając zbiornik. rozprowadziliśmy wstępnie emalię wewnątrz. Aby się nie napracować i mieć pewność. że środek zostanie dokładnie rozprowadzony, umieściliśmy zbiornik ponownie w betoniarce i pokręciliśmy nim kilkanaście minut. Zbiornik, który zabezpieczaliśmy, miał tę przyjemną cechę, że nie posiadał żadnych przegród. Mając do czynienia ze zbiornikiem z przegrodami, należy użyć swojej wyobraźni przy wstępnym przechylaniu zbiornika tak, aby doprowadzić emalię do wszystkich sekcji zbiornika.

Jedno opakowanie Tapoxu wystarcza na pokrycie wnętrza prostego zbiornika o pojemności 40 - 50 litrów. Gdybyśmy uznali, że pokrycie jest niewystarczające, wystarczy dokupić kolejne opakowanie i zastosować je na miejsca słabo pokryte. Interesującą cechą zastosowanej technologii jest możliwość uszczelnienia niewielkich nieszczelności zbiornika, jakie mogły powstać na skutek działania korozji lub na jego złączach.

Zestaw emalii i utwardzacza.
Zestaw emalii i utwardzacza.

Bazę emalii należy dokładnie rozmieszać.
Bazę emalii należy dokładnie rozmieszać.

Do bazy Tapoxu dodajemy utwardzacz i...
Do bazy Tapoxu dodajemy utwardzacz i...

...dokładnie mieszamy.
...dokładnie mieszamy.

Teraz wlewamy całość do zbiornika.
Teraz wlewamy całość do zbiornika.

Wstępne rozprowadzenie emalii jest bardzo proste w przypadku zbiornika bez przegród.
Wstępne rozprowadzenie emalii jest bardzo proste w przypadku zbiornika bez przegród.


Wróćmy jednak do zakończonej operacji pokrywania wnętrza zbiornika. Rozprowadzanie emalii nie kończy jeszcze naszych działań. Teraz należy zbiornik ustawić tak, aby otworem spustowym mógł ścieknąć jej nadmiar. Zbyt gruba warstwa nie jest wskazana. tak jak przy każdym innym lakierowaniu. Jednocześnie należy zapewnić wymuszoną wentylację wnętrza zbiornika przez następnych kilka godzin. Potrzebne jest to do usuwania oparów rozpuszczalnika. który wydziela się z emalii. Uwaga - opary te są łatwopalne i posiadają bardzo nieprzyjemny, ostry zapach. dlatego należy dokonywać tej operacji w pomieszczeniu o bardzo dobrej wentylacji. W naszym wypadku zapewniliśmy wentylację przez wdmuchiwanie małego strumienia powietrza z kompresora. Pełne utwardzenie emalii pozwalające na wlanie paliwa następuje po około 5 dniach. Naniesiona przez nas powłoka jest odporna na wszelkie paliwa (także alkoholowe) oraz wodę. Teraz można pomalować sobie zbiornik z zewnątrz dowolnymi powłokami odpornymi na krótkotrwały kontakt z paliwem. zainstalować czujniki poziomu. smoki zasysające paliwo i zainstalować zbiornik w pojeździe.

W dokładnym rozprowadzeniu emalii po ściankach pomaga niezawodna betoniarka.
W dokładnym rozprowadzeniu emalii po ściankach pomaga niezawodna betoniarka.

W pierwszym etapie utwardzania stosujemy wymuszony przepływ powietrza.
W pierwszym etapie utwardzania stosujemy wymuszony przepływ powietrza.

Wnętrza pokryte antykorozyjną warstwą Tapoxu.
Wnętrza pokryte antykorozyjną warstwą Tapoxu.


(*) W wyniku wielu eksperymentów nie polecamy stosowania tłuczonego szkła ze względu na możliwość destrukcji wnętrza zbiornika oraz fakt, że powstający pył szklany osadza się w narożnikach i zakamarkach, skąd nie można go usunąć. Bardzo dobre rezultaty uzyskiwaliśmy stosując tłuczoną terakotę lub gres.

Jerzy Kossowski - AUTOMOBILISTA nr 72 (3/2006)

4x4 PARTNER Sp. z o.o.
02-690 Warszawa, ul. Bokserska 47
Tel. 022-857-31-63
Fax 022-857-90-26