Różowa Pantera w służbie narodu

Cieszmy się! Za kilkadziesiąt lat samochodów, które już dziś są rarytasami, ze świecą będzie można szukać wśród milionów hybryd i elektryków jak ognia unikających jazdy poza bezpiecznymi drogami asfaltowymi (choć mamy nadzieję, że Land Rover będzie wówczas chlubnym wyjątkiem). Już teraz samochodów na sztywnej ramie i zależnym zawieszeniu należą do wyjątków, więc warto dbać o ich ocalenie. Zwłaszcza takiej perełki jak Land Rover Serii IIA zbudowanej specjalnie dla komandosów z elitarnej formacji SAS.


Unikatowy egzemplarz Serii został wystawiony na sprzedaż przez brytyjski warsztat P.A. Blanchard & Co. specjalizujący się w odbudowie i przywracaniu świetności wojskowym Land Roverom. Wyprodukowany w 1968 roku samochód jest jedną z 20 ocalałych Serii (w sumie powstały 72 sztuki) przebudowanych w Cambridge, by służyły w brytyjskich siłach specjalnych, zastępując wysłużone i przestarzałe już Jeepy pamiętające jeszcze II wojnę światową.


Z myślą o akcjach zbrojnych z aut usunięto wówczas drzwi oraz dach razem z szybami czołowymi , otrzymując w zamian uniwersalną platformę terenową przygotowaną do walki z wymagającymi przeszkodami i gotową do specjalistycznej zabudowy. Trzeba przyznać, że ówcześni specjaliści od tuningu militarnego popuścili (to mało powiedziane) wodze fantazji – ba! zamontowali na samochodzie wszystko, co tylko przyszło im do głowy. Land Rover przemienił się w objuczonego osła, niosącego na swym grzbiecie kanistry na wodę i paliwo, skrzynie narzędziowe, ręcznie sterowane reflektory, trapy najazdowe, skrzynie narzędziowe, łopaty, sprzęt nawigacyjny i radiotelefoniczny, a także pełen wybór różnorakiego uzbrojenia. Autem wyposażonym z przodu i z tyłu w wyrzutnię granatników nie strach ruszać na wojnę, ani na autostradę – droga przed nim zawsze będzie stała otworem... W terenie wspomoże go także zawieszenie Heavy Duty, powiększony zbiornik paliwa oraz wzmocnione elementy podwozia.


Jedyną zagadką wydaje się nieco obciachowy kolor nadwozia antyterrorystycznego Land Rovera – czyżby ktoś próbował sobie zażartować? Nic z tych rzeczy! Róż zdaniem specjalistów miał być najlepszym kamuflażem dla terenówek poruszających się po wyblakłym piasku pustyni w Omanie... Nie wiemy, czy pomysł się sprawdził, ale z pewnością przyczynił się do ochrzczenia ich imieniem „Różowa Pantera”.


20 ocalałych egzemplarzy znajduje się obecnie w rękach kolekcjonerów i w zbiorach muzealnych. Oferta sprzedaży P.A. Blanchard & Co to wyjątkowa więc okazja, by stać się właścicielem kawałka historii: świata i motoryzacji. Cena 65 tysięcy funtów może nieco odstraszać, ale chętni na pewno się znajdą.

fot. pablanchard.co.uk