Śladami Génestiera i Metge’a. Range Rovery Classic na mecie rajdu Dakar 2021

Range Rover był najszybszym samochodem (z Alainem Génestierem jako kierowcą) na mecie pierwszej edycji rajdu Dakar, która odbyła się w roku 1979. Sukces powtórzył 2 lata później z Renem Metgem za kierownicą. W styczniu 2021 dwa niemal identyczne samochody ponownie zmierzyły się z trasą legendarnego maratonu w ramach nowego wyzwania dla śmiałków, jakim jest Dakar Classic.


Dakar Classic obywa się w tym samym czasie co „prawdziwy” Dakar. Zawodnicy śpią na jednym biwaku razem z gwiazdami motosportu takimi jak Stephane Peterhansel, Carlos Sainz, Nasser Al-Attiyah czy Sebastien Loeb. Nawet start i meta poszczególnych etapów pokrywa się z miejscami, skąd ruszają do boju, a następnie dokąd docierają po morderczej walce najszybsze terenówki na świecie: MINI John Cooper Works Buggy, Toyoty Hilux czy Prodrive BRX T1. Ale pojazdy stające w szranki w „klasycznym” Dakarze pochodzą z zupełnie innej epoki. Renault 20 Turbo 4x4, Porsche 959, Mitsubishi Pajero Evolution, Volkswagen Iltis czy wspomniane Range Rovery swoje lata świetności mają daleko za sobą, stąd organizator wspaniałomyślnie zaoszczędza im walki o każdą sekundę na niebosiężnych wydmach czy usianych głazami pustyniach. Ich zadanie to poruszanie się po wyznaczonej, nie aż tak wymagającej trasie według zasad typowych dla rajdów klasycznych, gdzie liczy się nie szybkość jazdy, lecz jej regularność. Rolą zawodników jest utrzymywanie stałego tempa i poruszanie się między wskazanymi punktami na mapie w ściśle określonym czasie – jakiekolwiek odstępstwo, jazda zbyt szybka lub za wolna owocuje punktami karnymi. Rajd wygrywa załoga, która na swym koncie zgromadzi najmniejszą ilość punktów.


Na pomysł wzięcia udziału w Dakarze klasycznym Range Roverem wpadł Hiszpan Andres Vidal, który zaraził nim kombatanta rajdów terenowych – Pere Maimi Codinę. Vidal, jak sam deklaruje, kocha wszystko, co napędzane jest benzyną i od lat fascynuje się klasycznymi samochodami. Za kierownicą Porsche 911 jest stałym uczestnikiem zawodów z cyklu Endurance Championship, a za swój osobisty sukces uważa trzykrotny udział w Historycznym Rajdzie Monte Carlo w latach 2002-2004. Codina z kolei ma na swym koncie aż 14 występów w Dakarze w latach 1984-2009, w których startował w roli kierowcy, pilota i mechanika, a jego największym osiągnięciem było wywalczenie 4. miejsca w klasie ciężarowej w roku 1997.


Załogę drugiego Range Rovera stworzyli Juan Llopis Planas i Francisco Guillem Coromines. Dla Llopisa, podobnie jak w przypadku Vidala, tegoroczna edycja rajdu była dakarowym, ale i… terenowym debiutem. Na co dzień częściej go można spotkać za kierownicą Harleya Davidsona, bowiem będąc jednym z kierowników działu marketingu amerykańskiego producenta, trudni się sprzedażą słynnych motocykli w Sevilli. W Arabii Saudyjskiej mógł liczyć na doświadczenie swojego pilota, który w Dakarze startował siedmiokrotnie w roli mechanika oraz pilota ciężarówek.


Gwarancją sukcesu, za jaki przyjęto dotarcie do mety Dakaru 2021, był Unimog z załogą Miguel Angel Boet i Alexandre Rabell, pełniący rolę szybkiego serwisu na trasie. Hiszpanie przede wszystkim ufali jednak możliwościom swoich Range Roverów, które przed rajdem zostały poddane kompleksowemu remontowi i przebudowie. Rendż Vitala z 3,5-litrowym silnikiem brał wcześniej udział w zawodach Mistrzostw Hiszpanii w rajdach terenowych. W samochodzie Llopisa dysponującym jednostką 3,9-litrową generalnemu remontowi poddano cały układ napędowy oraz kierowniczy. „To niezawodne auto” – mówił Coromines. - „Pamiętajmy, że Rene Metge wygrał nim Dakar w roku 1981”. „Jestem pod ogromnym wrażeniem terenowych umiejętności Range Rovera!” - dodawał Llopis. - „Kluczem do sukcesu będzie jednak nawigacja. Najważniejsze jest jednak ukończenie Dakaru przez wszystkie trzy pojazdy zespołu”.


Hiszpanie dopięli swego, doprowadzając oba Range Rovery i towarzyszącego im Unimoga do mety rajdu. Utrzymujący stałe, równe tempo Llopis i Coromines zajęli 12. lokatę, natomiast Vidal i Codina, po dobrym początku w połowie rajdu borykali się z dużymi problemami i ostatecznie uplasowali się na miejscu – 21. Paradoksalnie najlepiej wypadli ich pomocnicy, którzy nieobciążeni presją ukończyli rajd na 8. pozycji. Cel został osiągnięty – Range Rovery oraz Unimog pomimo kilkudziesięciu lat na karku potwierdziły, że wciąż skrywają w sobie ogromny potencjał. fot. A.S.O.