Szybki i wściekły. Nowy Defender V8 z 525 KM pod maską

Defenderów o takiej mocy jeszcze nigdy nie produkowano. 5-litrowa V-ósemka z kompresorem napędzająca Nowego Defendera V8 to spełnienie marzeń każdego fana Land Rovera – nawet zatwardziałego tradycjonalisty.


Land Rover – począwszy od modelu Stages 1 z lat 70. i 80., poprzez amerykańskie wersje aut z lat 90., a skończywszy na współczesnym Works V8 – niemal zawsze miał w swoim portfolio model terenówki, która budziła żywsze bicie serca u miłośników „bulgoczącej” V-ósemki. Nie inaczej być mogło z najnowszą generacją Defendera. Dotychczasową gamę silników benzynowych i wysokoprężnych (oraz… elektrycznych użytych w hybrydzie P400e) wzbogaciła właśnie długo wyczekiwana jednostka V8 o 5-litrowej pojemności, z której wyciśnięto 525 KM i maksymalny moment obrotowy 625 Nm. Zamontowana w „dziewięćdziesiątce” pozwala jej rozpędzić się do prędkości 100 km/h w 5,2 sek., a w „sto dziesiątce” w 5,4 sek. – całkiem nieźle jak na SUV-a o dużych ambicjach terenowych. Prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 240 km/h, a średnie zużycie paliwa oszacowano na 14,5-14,7 l na 100 km.


W parze z potężnym silnikiem musiały pojawić się wzmocnienia i udoskonalenia w konstrukcji auta. Producent zastosował m.in. nowy, solidniejszy model stabilizatora poprzecznego redukującego przechył nadwozia oraz elektrycznie sterowany tylny dyferencjał, który pomaga bezpieczniej pokonywać zakręty przy dużych prędkościach. Nowej kalibracji poddano program Dynamic użyty w systemie Terrain Response 2, który sprawia, że auto żwawiej reaguje na dodanie gazu, błyskawicznie reaguje na ruch kierownicy i ma twardsze zawieszenie.


Defendera V8 rozpoznamy nie tylko po charakterystycznym pomruku silnika, ale również za sprawą kilku zmian w jego wyglądzie. Oprócz wszystko mówiącego emblematu V8 są to m.in. poczwórna końcówka wydechu, błękitne zaciski hamulcowe umieszczone na 20-calowych tarczach oraz 22-calowe alufelgi pokryte satynową czernią. Kolory karoserii ograniczono do szarości (Carpathian Grey), bieli (Yulong White) i czerni (Santorini Black) – dwa pierwsze warianty wyróżniają się ponadto dachem w kolorze czarnym (Narvik Black).


W kabinie króluje tapicera skórzana uzupełniona wysokogatunkowym zamszem i Alcantarą. Auto wzbogaciło się także o najnowszą wersję systemu informacyjnego Pivi Pro, który w opcji dostępny jest z 11,4-calowym ekranem dotykowym.


Polskich cen Defendera V8 jeszcze nie poznaliśmy. W Wielkiej Brytanii model 90 wyceniono na 98505 funtów, a 110 – na 101150 funtów, czyli ponad pół miliona złotych.