Trapy – drabina ratunkowa w terenie

Świeży nabywca auta terenowego uważa zwykle, że oto świat stanął przed nim otworem. Dużo w tym prawdy, ale nawet najlepsza terenówka bez odpowiedniego przygotowania i akcesoriów szybko staje się bezradna w starciu z siłami natury. Lista off-roadowych „przydasiek”, bez których lepiej nie zjeżdżać z asfaltu, jest prawie nieskończona, a jednym z priorytetowych punktów wyposażenia są trapy.


Trapy to – w skrócie ujmując – długie podkłady pod koła, które pomagają im odzyskać trakcję w miejscu, gdzie opona traci przyczepność. Warto je mieć w aucie, wybierając się w teren podmokły, piaszczysty bądź błotnisty, zwłaszcza gdy pojazd nie ma na wyposażeniu wyciągarki (choć i w parze z nią bywają często pomocne). Ich zaletą jest prostota budowy, łatwość użytkowania i wielofunkcyjność. Wadą są gabaryty (trzeba je jakoś upchnąć w aucie lub przygotować specjalne uchwyty na zewnątrz pojazdu), czasami waga oraz – w zależności od modelu – trwałość. Rozwiązaniem awaryjnym dla oszczędnych jest podkładanie pod koła desek bądź gałęzi, jednak należy je traktować raczej jako ostatnią deskę ratunku niźli pewną metodę na walkę w terenie.

Kto nie chce kupować gotowych trapów, może spróbować je zrobić samemu (np. spawając prostą „drabinkę”) lub poszukać czegoś na ich kształt (sprawdzają się wąskie podesty używane na rusztowaniach budowlanych). Nie ma jednak gwarancji, że w kluczowym momencie tego rodzaju samoróbki nie zawiodą, okazując się zbędnym ciężarem w trakcie podróży.


Efektowne i (czasem) niezbyt drogie bywają trapy plastikowe dedykowane bardziej na piasek niż w błoto, które teoretycznie powinny utrzymać ciężar auta i pomóc mu wydostać się z opresji. O ile na pustyni to całkiem sensowne rozwiązanie (mowa o trapach wykonanych przez markowego producenta, które niestety do najtańszych nie należą), o tyle w błocie czy śniegu potrafią ulec pełnej destrukcji (zwłaszcza modele „budżetowe”).

Pewniejszym rozwiązaniem do walki w polskich warunkach terenowych są trapy stalowe – pod warunkiem, że zostały dobrze wykonane. Solidność niestety najczęściej idzie w parze z dosyć wysokim ciężarem. W rezultacie albo zajmują „pół bagażnika”, albo trzeba przygotować dla nich bardzo solidne mocowania zewnętrzne. Koniec końców nawet w chwili gdy powinny zostać użyte, nie wszystkim chce się wyciągać je z auta, a tym bardziej taszczyć w rękach i topić z błocie, skąd tym trudniej je później odkopać. Ich aluminiowa odmiana jest znacznie lżejsza, ale i łatwiejsza do zniszczenia pod kołami obutymi w agresywne, terenowe ogumienie.

Dla off-roadowych aptekarzy, którzy nie śpią po nocach z powodu każdego zbędnego kilograma w ich aucie, wyjściem jest zakup trapów… pneumatycznych, mających konstrukcję podłużnych poduszek pompowanych przez kompresor. Mocno dyskusyjna jest jednak praktyczność takiego rozwiązania – nie dość, że pneumatyczne trapy nie są w stanie zapewnić tak dobrej trakcji jak ich tradycyjne odpowiedniki, to na dodatek wymagają anielskiej cierpliwości podczas każdorazowego pompowania, a później czyszczenia materiału.


Złotym środkiem, który posiada wszystkie zalety poprzedników: solidność, wszechstronność, niską wagę i niewygórowaną cenę, są trapy kevlarowe. Materiał, z którego zostały wykonane, gwarantuje ich lekkość (którą docenią zwłaszcza piloci) i wytrzymałość. Mocna konstrukcja sprawia, że nawet buksujące koła auta nie czynią na nich większego wrażenia. W sytuacjach beznadziejnych mogą nawet służyć do budowy prowizorycznych mostów. Sprawdzą się także w roli podstawki dla podnośnika typu „hi-lift”, gdyby – odpukać! – konieczna była wymiana koła w błotnistym terenie.

Święta już za pasem, a w naszym sklepie trapy kevlarowe w rewelacyjnej cenie. Nie przegapcie okazji!
DA5600  - Trapy kevlarowe (para) 50 x 1225 x 260 mm