Tuning na „piątkę”, czyli ekspedycyjny Land Rover Discovery 5 „dc8”

Z chwilą pojawienia się na rynku Land Rover Discovery 5 nie wzbudził entuzjazmu u zagorzałych fanów „Dyskoteki” - zarówno tych „ortodoksyjnych”, jeżdżących klasycznymi Disco 1 i 2, jak i „nowomodnych”, używających Disco 3 i 4 na niezależnym zawieszeniu. Ich zdaniem „piątka” odeszła za daleko od swych korzeni, a z terenówkami pokonującymi niegdyś przeszkody na Camel Trophy łączy ją tylko nazwa. Niemiecki tuner Matzker postanowił dać szansę Discovery 5, wyposażając go w liczne off-roadowe akcesoria, które sprawiły, że stał się godny swego imienia.


Niektóre zmiany widać goły okiem. Samochód postawiono na wszechstronnych, założonych na 20-calowe felgi oponach Goodyear Wrangler Duratrac typu All Terrain, które zapewniają mu dobrą trakcję w terenie. Gdyby trasa okazała się dla nich zbyt wymagająca, pomocna może okazać się wyciągarka o uciągu 3,6 tony, którą sprytnie ukryto w zderzaku. Podwozie zostało zabezpieczone osłonami, aby podzespoły układu napędowego oraz wahacze nie ucierpiały podczas przeprawy. Kierowca na pewno doceni również możliwość regulowania wysokości zawieszenia – za sprawą zestawu Electronic Handling und Offroad Kit opracowanego przez Matzkera dla Discovery 3, 4 i 5 (cena 1485 EUR) podczas poruszania się w terenie auto może zostać podniesione o 30 mm, co zwiększa jego prześwit oraz kąty natarcia, zejścia i rampowy, natomiast po wyjeździe na autostrady dodatkowo obniżone o 28 mm, co wpływa korzystnie na opór aerodynamiczny i obniża zużycie paliwa.


Kolejnym wyróżnikiem wyprawowej „Piątki” jest bagażnik dachowy, na którym upakowano m.in. trapy, kanistry, koło zapasowe i kufer ekspedycyjny, nawiązując tym samym do znamienitej historii modelu „Discovery”. Z takim ekwipunkiem na pewno można już ruszyć w daleką podróż prowadzącą na peryferia cywilizacji, choć na krótszych dystansach lepiej się go pozbyć, by zachować dobre właściwości jezdne (czyli nisko położony środek ciężkości) i nie zwiększać łaknienia silnika, dla którego zresztą – z myślą o wydłużeniu zasięgu auta – przygotowano 90-litrowy dodatkowy bak na olej napędowy. Rozwiązaniem, które na pewno również zostanie docenione przez globtroterów, jest umieszczony na pokładzie drugi akumulator połączony z podstawową baterią we wspólny (obsługiwany manualnie) system.


W dzisiejszych czasach nie liczy się tylko wnętrze, ale również wygląd, a w tym względzie Discovery 5 Matzkera naprawdę imponuje. Wystarczyły proste zabiegi: położona na karoserii matowa folia ochronna w kolorze czarnym oraz khaki, przykuwająca uwagę maska silnika czy reflektory dodatkowe – cztery spodki „zatopione” w atrapie chłodnicy oraz metrowej szerokości listwa LED-owa umieszczona na bagażniku – aby samochód nabrał charakteru i (nie tylko wizualnej) mocy. Warto przy tym wspomnieć, że wisienką na torcie jest przeprowadzony przez Matzkera tuning silnika, który dodał mu 45 koni mechanicznych, a moment obrotowy podniósł o 70 Nm.


Atutem ekspedycyjnej „Piątki” są liczne udogodnienia charakterystyczne dla współczesnych dzieł motoryzacji, o których XX-wieczni wagabundzi mogli tylko pomarzyć. Trzystrefowa klimatyzacja, elektrycznie wysuwany hak, podgrzewane, składane lusterka z automatycznym wyciemnieniem, elektrycznie sterowane fotele trzeciego rzędu (auto jest 7-miejscowe), automatyczna klapa bagażnika sterowana gestem to tylko wybór licznych opcji dodatkowego wyposażenia.


Prezentowany na zdjęciach egzemplarz znalazł już nowego właściciela, który uiścił kwotę blisko 107 tysięcy Euro. Niemiecki tuner deklaruje gotowość budowy kolejnych ekspedycyjnych Discovery 5.

fot. Matzker