W rytmie twista, czyli patent na elektrycznego Defendera

Wysokiej klasy samochód terenowy, który nie wywiera żadnego wpływu na środowisko naturalne? Marzenie, które zdawało się nierealne, staje się faktem dostępnym dla zwykłego (choć wciąż majętnego) Kowalskiego. Brytyjska firma Twisted przygotowała kompletny zestaw napędowy, który można zamontować pod maską Defendera 90, 110 lub 130, zamieniając go w stuprocentowego „elektryka”. Póki co cena jest niestety dość zaporowa i wynosi blisko 70 tys. funtów. Ale znając życie, jest szansa, że już za kilka zestaw będzie dostępny na promocji w przysłowiowym Tesco;)


Twisted nie zdradza wielu szczegółów technicznych, uspokajając jednak, że przebudowa auta trwa tylko 2 tygodnie i ogranicza się niemal wyłącznie do wymiany jednostki spalinowej na (wyprodukowany w USA) motor elektryczny. Żadnych wynalazków i udziwnień w rodzaju osobnych silniczków dla każdego koła. Nie poznaliśmy jednak tak istotnej informacji jak choćby ta, gdzie umieszczone są baterie o łącznej pojemności 60 kWh, które mają zapewniać ponad 300 km zasięgu (oczywiście podczas jazdy po szosie). Ich ładowanie ma trwać 3 godziny (w przypadku stacji 22 kW) lub 6 godzin (przy użyciu domowej ładowarki 11 kW).


Najważniejsze jednak jest to, że w samochodzie zachowany został klasyczny układ z reduktorem i blokadami, dzięki czemu elektryczny Defender pozostał pełnokrwistą terenówką. Jego kierowca może samodzielnie decydować, czy napęd ma działać w trybie Sport, Eco czy Off-road.


Klientom przedstawiono do wyboru dwa silniki elektryczne. Bazowy model dysponuje mocą 217 KM i momentem obrotowym 380 Nm, oferując przyspieszenie do „setki” w około 10 sekund. Komu zależy na pozostawianiu innych samochodów w tyle przy ruszaniu ze świateł, może zażyczyć sobie jednostkę o mocy 324 KM, która generuje 460 Nm momentu obrotowego i pozwala przyspieszać do 100 km/h w 8,2 sek. Warto zauważyć, że propozycja Twisted bije na głowę możliwości seryjnego Td5 i tylko nieznacznie ustępuje topowemu modelowi Works V8.


Aby w pełni wykorzystać możliwości Defendera angielska firma oferuje – w standardzie przy modelu 324 KM i jako opcja przy 217 KM – tuning zawieszenia i montaż amortyzatorów Bilstein. Szersze felgi umożliwiają założenie terenowych opon. Kontrolę nad kołami sprawują zmodyfikowane hamulce o większej średnicy tarcz z udoskonalonymi zaciskami.


Amerykański oddział Twisted poszedł krok dalej i nie czekając na zlecenie, przygotował projekty dwóch aut demonstracyjnych – bazowego modelu NAS-E (wycenionego na 140 tys. dolarów) oraz topowego NAS-E Plus (210 tys. dolarów). W wersji podstawowej auto posiada m.in. tapicerkę wykonaną ze skóry oraz Alcantary, felgi aluminiowe, klimatyzację, klatkę przeciwkapotażową, ściągany dach oraz trzy fotele w przednim rzędzie. Droższy model otrzymał ponadto rurowe progi, grill chroniący przód maski oraz dodatkowe reflektory. Oba mają dotykowe wyświetlacze, dobry sprzęt stereo i kamerę cofania. A nawet lokalizator satelitarny potrafiący unieruchomić auto za pomocą immobilisera, gdyby komuś elektryczny Defender spodobał się za bardzo...