We wrześniu premiera nowego Defendera 2020. Mamy zdjęcie jego zawieszenia

Ci, którzy już przebierają z niecierpliwości nogami, nie mogąc doczekać się premiery nowego Land Rovera Defendera, muszą jeszcze na cztery miesiące uzbroić się w cierpliwość. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że następca legendarnego „Defa” zaprezentowany zostanie we wrześniu – na salonie motoryzacyjnym we Frankfurcie lub podczas specjalnej uroczystości zorganizowanej w zbliżonym terminie. Niedawno w sieci pojawiło się szpiegowskie zdjęcie jego tylnego zawieszenia. Jak wiecie już doskonale – o niezależnej konstrukcji...


Fotografie zakamuflowanego Defendera od dłuższego czasu krążą już w internecie, a nawet zostały opublikowane przez oficjalny serwis prasowy Land Rovera. Znak, że auto jest już w zasadzie gotowe i trwają finałowe testy przed jego premierą. Jej data wciąż nie została jednak potwierdzona, ale bardzo niedawno podczas prezentacji Jaguara XE w Saint Tropez, Tim Kriger kierujący komunikacją i public relations w koncernie Jaguar Land Rover, dał się podpytać dociekliwym dziennikarzom, którym zdradził, że Defender powinien być gotowy na wrzesień. – To będzie gdzieś w okolicach Frankfurtu – cytuje go australijski serwis „Car Advice”. – Czy to na samych targach, czy poza nimi, musimy to jeszcze uporządkować. A Australię [planujemy] na początek 2020. Wtedy również auto trafi do salonów sprzedaży w Europie.


Nowy Defender nie będzie już pozbawionym wygód, gotowym na wszystko „koniem roboczym”, którego naturalnym środowiskiem było błoto, skały i piasek. Zachowując zdolności do poruszania się w trudnym terenie, ma stać się pełnoprawnym użytkownikiem szos i autostrad, zapewniając swoim pasażerom wysoki komfort podróży oraz liczne udogodnienia charakterystyczne dla współcześnie projektowanych pojazdów. W tym celu jego twórcy postanowili dokonać rewolucji w dotychczasowej konstrukcji, wprowadzając między innymi w pełni niezależne zawieszenie.


Kolega dziennikarza amerykańskiego „Motor Trend” Johnny'ego Liebermana skorzystał z okazji i będąc świadkiem testów Defa w Moab, ukradkiem zrobił zdjęcie tylnego wahacza, drążka stabilizatora oraz miecha będącego elementem zawieszenia pneumatycznego. Fotkę nie omieszkał wrzucić na Instagram, skąd z szybkością błyskawicy rozeszła się po całym świecie...



To pierwsze tak szczegółowe ujęcie pilnie dotąd strzeżonego przed oczami ciekawskich elementu, który porównywany jest do rozwiązania zastosowanego w Discovery 5. Jak sprawdzi się w terenie, przekonamy się już za niecałe pół roku.